To już dziesięć miesięcy. Nie sądziłam, że tak bardzo mnie poruszy pojawienie się znowu w moim życiu małego Chłopca. Bardzo mocno wróciły wspomnienia sprzed lat, strach przed szpitalem, słowa mamy "tyle kobiet przed tobą rodziło, ty też urodzisz", kompletny brak wyobrażenia sobie życia po wykonaniu tego zadania, zwłaszcza, że urodziłam syna w środku niczego-nie-ma, a kaftaniki i koszulki szyłam ręcznie z powypieranego batystu i starej flanelki.
Dużo tłoczy się we mnie myśli, skojarzeń, spostrzeżeń przy tym moim babciowaniu, więc postanowiłam popisać trochę o tym. To kolejna rola czy też funkcja w życiu kobiety, a - tak jak nikt nas nie uczył bycia rodzicem (mój, Boże, ileż teraz jest informacji na ten temat) - nikt nie mówi jak być babcią.
Może jak ubiorę w słowa to swoje babciowanie, to czegoś się dowiem?